Między Mazowszem a Podlasiem 1


14. września wybraliśmy się razem na wycieczkę „Między Mazowszem a Podlasiem”, która jest jedną z wycieczek cyklu Mazowiecka Włóczęga organizowaną przez Polskie Bezdroża. Jest to impreza, w której udział mogą wziąć udział nawet samochody typu SUV, dla których jest zorganizowany objazd trudniejszych fragmentów trasy. Zdecydowaliśmy się na taką wycieczkę, ponieważ oprócz stałego napędu 4×4 i reduktora, nasz Land Rover Discovery II nie posiada innych elementów wyposażenia ułatwiającego jazdę w terenie. Nawet opony są przystosowane do jazdy po szosie.Między Mazowszem a Podlasiem

O miejscu i godzinie spotkania zostałem poinformowany mailowo. Spotkaliśmy się na stacji benzynowej w okolicy Mińska Mazowieckiego. Tutaj organizator zapewnił nam śniadanie, wydał roadbooki* i przekąski na trasę. Dodatkowo odebrałem nagrodę (latarkę) wygraną w konkursie organizowanym przez Polskie Bezdroża i sklep Szekla 4×4. My dodatkowo musieliśmy wziąć lekcję z korzystania z roadbooka, gdyż nie mieliśmy z tym wcześniej doczynienia. Po rozmowach i wspólnej „fajce pokoju” wyruszyliśmy na trasę.

Początkowo trasa biegła asfaltem, a właściwie czym co przypominało asfalt. W drodze było tyle dziur, że jechaliśmy tak jakbyśmy tropili węża. Droga jednak sprawiała wrażenie, jakby ktoś próbował ją wyremontować. Po kilku jednak kilometrach na szczęście zjechaliśmy z już bardziej równego asfaltu w las. Teraz spokojnie i powoli zmierzaliśmy przed siebie. Metromierz zainstalowany w telefonie z systemem Android potrafił nam spłatać figla i się wyłączyć. Po kilku razach, gdy już po raz kolejny się zatrzymaliśmy, jadąca za nami załoga nissana patrola, podpowiedziała aby jako metromierza wykorzystać automapę i zawartą w niej funkcje o nazwie komputer. Jak się później okazało było to funkcja o tyle fajna, że nie wyłączała nam się, ale stworzyła kolejny problem. Pilot (Wioleta) tego auta siedział z tył, a nawigacja była z przodu przy szybie. Nie można było jej dać pilotowi na tylne siedzenia, ponieważ z wskazań metromierza korzystał kierowca (Mikołaj). Oprócz czytania roadbooka nawigator musiał teraz jeszcze przypominać o kasowaniu wskazań metromierza.
Po małym ułatwieniu zadania przez załogę patrola, ruszyliśmy dalej. Od czasu do czasu zatrzymując się na papierosa. Chwilę później dołączyła do nas załoga jeszcze jednej dyskoteki i takim sposobem w trzy załogi jechaliśmy już do samego końca.Między Mazowszem a PodlasiemMiędzy Mazowszem a PodlasiemMiędzy Mazowszem a Podlasiem

Droga czasami stawała się mniej przejezdna dla samochodów osobowych co stanowiło dla nas i naszego auta wielką frajdę, gdy co i rusz rozbryzgiwała się woda spod kół. Za oknem widoki niekiedy coraz bardziej przypominały krajobrazy znane z podlasia. Kuba, który przespał pierwszą godzinę teraz zrobił się bardziej żywy i wspólnie rozpoznawaliśmy oraz naśladowaliśmy dźwięki zwierząt, które widzieliśmy. Czas i droga podczas tej zabawy mijały nam szybko. W końcu dojechaliśmy do miejscowości Liw, gdzie z zewnątrz obejrzeliśmy budynek kościoła, po czym udaliśmy się na zwiedzanie zamku-zbrojowni. Najpierw obeszliśmy mury do okoła, by po chwili wejść do środka, aby poznać historię tego miejsca i zobaczyć jeszcze wystawę umieszczoną na dwóch piętrach. Wstęp na zamek był płatny 7zł za osobę dorosłą, Kubuś jak zwykle za darmo.Zamek - Zbrojownia w LiwieZamek - Zbrojownia w LiwieZamek - Zbrojownia w Liwie

Stąd ruszyliśmy do Węgrowa. Najpierw trzeba było jednak objechać remontowany most na rzece Liwiec. W Węgrowie obejrzeliśmy kościół Farny i dalej w drogę. Przed nami jeszcze kilkadziesiąt kilometrów, a jest już dość późno. Stąd ruszyliśmy jeszcze na punkt widokowy, aby zobaczyć meandry rzeki Liwiec. Z tego pięknęgo miejsca pojechaliśmy dalej między polami drogami szutrowymi i asfaltami dalej.Między Mazowszem a PodlasiemMiędzy Mazowszem a Podlasiem

Pod wieczór koło Kosowa Lackiego w roadbooku znaleźliśmy kolejny wpis o dosyć trudnym odcinku. Po uzgodnieniu szczegółów z dwoma innymi załogami postanowiliśmy się nie kierować na objazd, tylko wspólnie pokonać przeszkodę. Pierwszy pojechał patrol, następnie dyskoteka i jako ostatni my. Niestety nasze Land Rover utknął w błocie. Po chwili zastanowienia jedynym sposobem, aby nas wyciągnąć jest wyszarpanie nas do tyłu. Gdy nissan pojechał objazdem aby szarpnąć nas do tyłu chwilę zamieniliśmy słowa z tymi, którzy zostali. Przyczyną wklejenia się w tym miejscu były na pewno braki w doświadczeniu, oraz samochód zupełnie z nieodpowiednimi do tego oponami. Proszę pamietać, że to właściwie nasz pierwszy wyjazd gdzie liznęliśmy off-roadu i jechaliśmy na szosowych oponach. Tu już niestety nie obyło się bez strat w naszym aucie. Po raz pierwszy tego dnia nasz przedni zderzak ucierpiał. Od razu przypomniały mi się słowa kolegi mówiącego o przycięciu tego zderzaka, gdyż po pierwszym wyjeździe w teren na pewno go stracę.Między Mazowszem a PodlasiemMiędzy Mazowszem a PodlasiemMiędzy Mazowszem a Podlasiem

Po godzinie walki z wyciąganiem nas z błota pojechaliśmy na objazd, wybawca pojechał przez błoto. Spotkaliśmy się kawałek dalej w umówionym miejscu i znów w trzy załogi popędziliśmy przez las. Ja byłem pierwszy i przy wyjeździe z lasu  po raz drugi utknąłem w glinie. Tym razem każde koło było w innej koleinie. Pomocy udzieliła nam załoga bliźniaczego discovery. Tu chwila moment i byłem wolny. Tutaj przedni zderzak jeszcze bardziej ucierpiał. Teraz jedyną naprawą tego zderzaka jest … wymiana go na stalowy.Między Mazowszem a Podlasiem

Po kolejnych kilku kilometrach dojeżdżamy do kolejnej przeszkody. Pierwsza załoga przejeżdża i tańczy w błocie. Ja już wiem, że nie dam rady tego pokonać, co potwierdza kierowca jadącego przede mną auta. Tutaj ostatecznie wszystkie trzy załogi postanawiają zrezygnować z dalszej jazdy po bezdrożach i udać się asfaltem do miejsca gdzie miało odbyć się ognisko, tym bardziej, że robiło się ciemno. Po powrocie do najbliższej drogi asfaltowej myjemy przednie szyby i światła, po czym już spokojnie ruszamy w okolice Kałuszyna.  Mamy do przejechania ponad 70km. Dwukrotnie przerwę w drodze funduje nam Kuba, któremu zachciało się siusiu. Do miejsca spotkania docieramy jako ostatni. Oczywiście byliśmy jedymi załogami, które nie pokonały tej trasy, dodatkowo my samochodem, który nie był przygotowany na takie harce, ale dało to nam pogląd gdzie w obecnej chwili możemy się pchać w terenie, a co jeszcze muimy poprawić lub zmienić w aucie. Nasza drużyna odpuściła sobie konkurs fotozagodkowy. Jak dla nas, jak na pierwszy raz, było tego już zbyt dużo. Kolejną atrakcją była możliwość podziwiania przydrożnych kapliczek, których mijaliśmy sporą ilość.
Ostatecznie wyjazd ten uważamy za bardzo udany pomimo tego, że nie udało nam się pokonać całej trasy i zdemolowaliśmy przedni zderzak. Na pewno jeszcze skorzystamy z oferty Polskich Bezdroży.


Autorem filmu są Polskie Bezdroża.

*Roadbook – to taka książka drogowa, na której kilometr po kilometrze opisana jest cała trasa ze szczególnym uwzględnieniem niebezpiecznych punktów.

To może Cię zainteresować:

  • Na południe od Warki5 maja 2014 Na południe od Warki Dla nas wielka majówka w 2014 miała tylko jeden dzień. Był to 1 maja. Myśleliśmy co zrobić, aby efektywnie wykorzystać ten jeden dzień. Szukając […]
  • Listopadowy las26 listopada 2013 Listopadowy las W ostatnim czasie pomimo jesieni wiele się u nas działo. Wszystko to razem wzięte spowodowało zupełny brak czasu na jakąkolwiek wycieczkę. W końcu […]
  • Grudniowa noc 4×427 grudnia 2014 Grudniowa noc 4×4 Po większych naprawach nasz Land Rover znowu stoi pod domem i czeka na to by wybrać się w teren. A i nam brakowało już jazdy w błocie. Do […]
  • Wiosna i luty28 lutego 2014 Wiosna i luty Końcówka lutego 2014 przywitała nas prawdziwie wiosenną pogodą. Na mazowszu temperatury w słoneczny dzień oscylowały nawet w okolicach 12-13 stopni […]
  • Filmy o wyprawach off-road26 listopada 2014 Filmy o wyprawach off-road Siedząc w deszczowe dni lubimy pooglądać filmy o wyprawach off-road. Właściwie to nie tylko o jeździe po bezdrożach, jednak jazda poza asfaltem i […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge

Komentarz do “Między Mazowszem a Podlasiem

  • Drug

    Znam tę imprezę. Byłem na jednej z nich wespół z Miśkiem jego sprzętem i raz byłem też z nim, ale on swoim i ja swoim. Bardzo fajny cykl wyjazdów offroadowych. Profesjonalnie przygotowane trasy dla wszystkich uczestników. POLECAM!!!